Planeta Mepli 6/2026, strona 38
Ptasie rewiry — recenzja gry IUVI Games
Walka o miejscówkę
Z pozoru wszystko wygląda niewinnie: gospodarstwo, drzewa, gniazda, karmnik, fontanna, kolorowe ptaszki i zwierzęta, które mogłyby wystąpić w sielankowej bajce dla dzieci. „A potem ktoś dokłada naszego ptaka w miejsce, w którym kompletnie go nie chcemy, lis zaczyna mieszać w układzie sił, sowa patrzy podejrzanie z krawędzi planszy, a spokojna okolica zmienia się w ptasią wersję walki o miejsce parkingowe pod blokiem”. Gra jest przeznaczona dla 2–5 osób, partia trwa około 45–60 minut, a wiek zalecany to 14+.
Sercem rozgrywki jest kontrola obszarów, ale z jednym bardzo sprytnym haczykiem: nie zawsze dokłada się własne ptaki. Na początku rundy część stada trafia do worka migracji, a potem każdy dobiera z niego dwa losowe ptaki i bierze dwa własne z ptaszarni. W efekcie ma się do umieszczenia czterech „pierzastych delikwentów”, z których dwa mogą należeć do przeciwników – i właśnie wtedy trzeba zdecydować, gdzie je posłać, żeby nie dać rywalowi zbyt wiele, a jednocześnie ugrać coś dla siebie. To zmusza do patrzenia na planszę szerzej: kto gdzie ma przewagę, komu opłaca się drugie miejsce, kto kontroluje stworzenie.
Punktacja jest ciekawsza, niż się wydaje. Na wielu kafelkach nagradzany jest nie tylko gracz z największą liczbą ptaków, lecz także drugi i trzeci, a czasem bardziej opłaca się wejść na „gorszą” pozycję, niż za wszelką cenę walczyć o przewagę. Do tego dochodzą remisy, które jednym dobrze położonym ptakiem wywracają sytuację na kafelku. Na rozgrywkę wpływają też stworzenia przesuwające i usuwające ptaki, fontanna – dzięki której usunięty ptak nie przepada, a może jeszcze zapunktować – oraz domki dla ptaków i pioruny, pojawiające się dopiero w końcówce i nadające ostatnim rundom dodatkowej ostrości.
Wykonanie robi świetne pierwsze wrażenie: grube kafelki, solidne figurki zwierząt, ciepłe i lekko bajkowe ilustracje, które „nie są infantylne”, oraz okrągły organizer na ptaki, czyli ptaszarnia, realnie przyspieszający przygotowanie gry. Efekty kafelków i kart opisano bezpośrednio na elementach, więc po dwóch, trzech partiach nie trzeba wracać do instrukcji. Katarzyna Kukla nie ukrywa jednak, dla kogo ta gra nie jest: dla osób, które nie lubią negatywnej interakcji, źle znoszą losowość albo oczekują pełnej kontroli nad swoim planem. Dobór ptaków z worka potrafi zmienić możliwości w rundzie, a przestoje pojawiają się, gdy przy stole zasiądzie ktoś, kto „każdy ruch analizuje tak, jakby od jednego ptaka zależały losy całego skrzydlatego królestwa”.
Podsumowanie recenzentki nie zostawia złudzeń: „To nie jest spokojna planszówka o ptaszkach, tylko raczej elegancko opakowana walka o rewiry, w której pióra lecą”. Najlepiej sprawdzi się w grupach lubiących bezpośrednią interakcję i śmiech przy stole – takich, w których po zdaniu „Naprawdę położyłaś tam mojego ptaka?” nikt nie aktualizuje listy gości na urodziny. Egzemplarz do recenzji przekazało wydawnictwo IUVI Games.
- Ptasie rewiry recenzja
- IUVI Games
- kontrola obszarów
- gra dla 2-5 graczy
- gra na 45-60 minut