Planeta Mepli 6/2026, strona 57
Kolorowy potwór — recenzja gry Galakta o emocjach
Zrób porządek w emocjach
Wszystko zaczęło się od przepięknie ilustrowanej książeczki dla dzieci autorstwa Anny Llenas, wydanej przez Mamanię. Tytułowy kolorowy potwór nie wie, co się z nim dzieje, i czuje się zdezorientowany, bo wszystkie emocje, których doświadcza, się poplątały – a na kolejnych stronach dziewczynka pomaga mu je uporządkować, wkładając do odpowiednich słoiczków. Historia doczekała się kolejnych części, takich jak Kolorowy potwór idzie do przedszkola czy Kolorowy potwór. Doktor od emocji, a dzięki wydawnictwu Galakta najmłodsi mogą spotkać ulubionego bohatera także przy planszy. Co ważne, grę zilustrowała sama Anna Llenas. Pudełko podaje 2–5 graczy, 20 minut i wiek 3+.
Wykonanie jest minimalistyczne i pomysłowe. W środku znajdziecie duże drewniane pionki przedstawiające potwora i dziewczynkę, pięć znaczników emocji w różnych kolorach oraz osiem słoików wykonanych „z naprawdę grubej tektury”. Recenzentce najbardziej podoba się wykorzystanie samego pudełka: jego spód służy jako plansza, a wieczko jako półka na słoiki. Kostka też nie jest standardowa – można na niej wyrzucić „1”, „2”, „zawijasa” albo „dziewczynkę”.
Przygotowanie jest banalnie proste: znaczniki emocji stawia się na polach w odpowiednich kolorach, pionki na dowolnym wspólnym polu, a słoiki układa na dwóch półeczkach – zakryte, stroną z otworami do przodu. Na odwrocie części słoiczków są kolory poszczególnych emocji, a na trzech – kolory pomieszane. W swojej turze rzucacie kostką i albo przesuwacie potwora o wskazaną liczbę pól, albo stawiacie go w dowolnym miejscu, albo przenosicie dziewczynkę na pole z potworem. Gdy potwór stanie na polu ze znacznikiem, gracz opowiada innym, co wywołuje w nim daną emocję – jeśli zakończył ruch na czarnym polu strachu, mówi o tym, czego się boi: może to być wydarzenie, wspomnienie albo przedmiot. Potem odwraca wybrany słoiczek i jeśli kolor się zgadza, umieszcza w nim znacznik.
Na tym opiera się cała trudność, bo gra „sprytnie wykorzystuje elementy memory” – trzeba zapamiętywać, gdzie stoją poszczególne słoiki. Odkrycie słoika z pomieszanymi emocjami wymusza dodatkowo zamianę miejscami dwóch innych, a odkrycie trzech takich słoików oznacza przegraną: „Kolorowy potwór jest zagubiony i kładzie się do łóżka”. Szanse zwiększa dziewczynka – tak jak w książce pomaga bohaterowi, pozwalając zasłonić słoik z pomieszanymi emocjami, o ile zapamiętacie jego lokalizację. Wygrywacie, gdy wszystkie znaczniki emocji trafią do właściwych słoików.
Magdalena Solarz podkreśla, że dzięki formie kooperacyjnej w rozgrywce mogą uczestniczyć nawet trzylatki. Gra ćwiczy współpracę, opowiadanie o sobie i własnych doświadczeniach oraz – dzięki elementom memory – pamięć wzrokową, a przy tym jest „idealnym narzędziem terapeutycznym”, które z pewnością wykorzystają specjaliści pracujący z najmłodszymi. W instrukcji zadbano również o rodziców: na końcu znalazły się wskazówki do rozmowy z dzieckiem. Egzemplarz do recenzji przekazało wydawnictwo Galakta.
- Kolorowy potwór gra recenzja
- wydawnictwo Galakta
- Anna Llenas
- gra kooperacyjna dla dzieci 3+
- gra o emocjach