Planeta Mepli 7/2026, strona 23
Mrówki — recenzja eurogry Portal Games
Strategia w skali mikro?
„Kiedy patrzymy na ogród z naszego poziomu, widzimy tylko trawę i liście, a w pamięci mamy kilka swędzących wspomnień po komarach.” W Mrówkach (Portal Games, 2–4 graczy, 90 minut, 14+) schodzimy kilka centymetrów niżej, do świata, w którym każdy kawałek ziemi, zasób i wyprawa po pożywienie potrafią zaważyć o losie całej kolonii. Marcin Adamczyk stawia sprawę jasno: „To nie jest lekki spacerek po trawniku, tylko solidna strategiczna łamigłówka”.
Do dyspozycji jest sześć akcji głównych. Trzy z nich – kopanie, odkrywanie i zbieranie – wykonuje się mrówkami z planszetki mrowiska, pozostałe wiążą się z zagrywaniem kart, pokonywaniem wrogów i inkubacją. Kopanie „z początku wygląda niewinnie, zbyt prosto”, ale każdy nowy pokój to bonus, warunek zagrania karty i szansa na gwiazdki potrzebne do odpalenia końca gry. Odkrywanie przenosi ciężar na główną mapę: zaczynacie od najtańszych pól u dołu planszy i pniecie się ku droższym terenom, a o kolejności pobierania zasobów decyduje pozycja na torze Lotu Godowego – „Wasze się najedzą, a inne tylko popatrzą, jak pożywienie ucieka im sprzed nosa (czułek)”. Sercem długofalowego planowania jest inkubacja: przekładanie kafelków na planszy mrowiska, przez które jajka zamieniają się w larwy, a te w pełnoprawne mrówki gotowe do działania.
Autor chwali klimat i wykonanie – czytelną, przyrodniczą planszę, dwuwarstwowe planszetki, asymetryczne kafelki Mrowiska podnoszące regrywalność – ale nie przemilcza wad. Karty „są przesiąknięte ikonografią”, a załącznik opisujący symbole „nie rozwiewa wszystkich wątpliwości”: kłopot mieli nie tylko początkujący, lecz i doświadczeni gracze. Do tego brak wypraski (autor ratował się insertem od reDrewno.pl) i brak trybu solo, który „przy tak klimatycznej i mechanicznie bogatej grze byłby naprawdę mile widzianym uzupełnieniem”.
Najlepiej gra się w pełnym składzie, kiedy plansza robi się ciasna i „gra przypomina trochę mrówczą autostradę w godzinach szczytu”; w dwie osoby jest luźniej i bardziej „układankowo”. Punkty spadają praktycznie wszędzie – w gwiazdkach, kartach, produkcji, obszarach rojenia i samej liczbie mrówek – więc „do samej mety nie wiadomo, który z graczy zostanie władcą mrowiska”. Werdykt: tytuł dla osób, które lubią rozwijać własny silniczek ekonomiczny, z jednym kosztem wpisanym w cenę – „do rozegrania potrzeba jednak sporo czasu, szczególnie wtedy, gdy do gry zasiadają mniej wprawni gracze”. Mrówcze imperium budował Marcin Adamczyk.
- Mrówki recenzja
- Portal Games
- gra strategiczna dla 2-4 graczy
- gra na 90 minut
- feromony i inkubacja
- Marcin Adamczyk