Planeta Mepli 5/2025, strona 27
Zaklinacze Smoków — recenzja karcianki wydawnictwa Galakta
Recenzja
„Zaklinacze Smoków to tytuł, który od razu przyciąga uwagę swoją oprawą graficzną.” Pudełko z przepięknie zilustrowanym przez Michaela Menzla smokiem sugeruje coś lekkiego, baśniowego i rodzinnego – i dokładnie takie są odczucia Pawła Podgórskiego. To nie ciężkie, skomplikowane euro, a „lekka i szybka karcianka, w której można trochę pokombinować bez konieczności wertowania grubych instrukcji”. Wydawcą jest Galakta, gra się w 2–4 osoby, około 20 minut, od 8 lat.
To, co recenzenta „absolutnie kupuje”, to grafiki. Smoki są kolorowe i sympatyczne, ale nieprzesłodzone – każdy ma swój charakter i „faktycznie ma się ochotę «kolekcjonować» je jak małe trofea”. Komponentów w pudełku nie ma zbyt wiele – karty, trochę żetonów i kryształki – ale dzięki ilustracjom wszystko wygląda na stole atrakcyjnie: „nie ma poczucia taniości czy oszczędzania na wydaniu, wręcz przeciwnie – to gra, którą aż chce się wyłożyć”.
Rdzeniem rozgrywki jest Magiczna Księga, która pokazuje, jakie smoki można zdobyć i na jakich zasadach. Mechanika polega na dobieraniu i zagrywaniu kart tak, by spełnić warunki Księgi i zdobywać kolejne smocze trofea. „Brzmi prosto – i takie w istocie jest – ale już po kilku turach okazuje się, że trzeba kombinować, czy warto zagrać zestaw teraz, czy poczekać na lepszy moment.” Ważne jest też to, że nie tylko zbieramy karty, ale możemy delikatnie manipulować warunkami w Księdze, dzięki czemu gra „nie sprowadza się wyłącznie do «dobierz i odłóż»”. Instrukcja to raptem kilka stron, a wytłumaczenie zasad zajmuje mniej niż pięć minut.
Zastrzeżenie jest jedno i mocne: „jeśli myślałeś o Zaklinaczach pod kątem grania dwuosobowego – sugeruję odpuścić (no chyba że do grania z dzieckiem)”. W wariancie dla dwojga gra jest zbyt policzalna i już w połowie partii łatwo wskazać zwycięzcę potyczki; najlepiej wypada w pełnym składzie, gdy wyścig po punktujące amulety i perły staje się emocjonujący. Wyjadaczom planszówek może być zbyt lekka, a interakcja jest obecna, ale subtelna. Werdykt: „Dla mnie Zaklinacze Smoków to mała, smocza przygoda zamknięta w 20 minutach – lekka, urocza i idealna, gdy chcę poczuć klimat fantasy bez godzin spędzonych nad planszą.”
- Zaklinacze Smoków recenzja
- Galakta
- Michael Menzel
- gra dla 2-4 graczy
- gra na 20 minut