Planeta Mepli 3/2026, strona 59
Herbaciany Ogród: Pu-erh — recenzja wariantu solo
Solo Herbacianego Ogrodu
„Kiedy plantacja pustoszeje, a ostatni robotnicy schodzą z tarasów herbacianych, przy stole zostajesz tylko Ty… i »herbaciany mędrzec«” – Marcin Adamczyk zabiera się za tryb solo Herbacianego Ogrodu z dodatkiem Pu-erh (Albi, 1–4 graczy, 90 minut, od 12 lat), grając w wariancie full: podstawka plus dodatek. Efekt to doświadczenie inne niż rozgrywka wieloosobowa – „wymagające większego skupienia, bardziej bezlitosne, ale też zaskakująco satysfakcjonujące”. To już nie spokojna rozmowa przy herbatce, tylko pełnoprawna ceremonia, w której każdy ruch ma znaczenie.
Przeciwnikiem jest mistrz Lu Yu i działa w pełni deterministycznie, zgodnie z kartami akcji i wskaźnikiem priorytetu widocznym na kartach. „Gra po prostu »obok Ciebie«, dokładnie tak, jakby był drugim graczem wykonującym swoje akcje w stałej kolejności” – czyste, eleganckie rozwiązanie, w którym cała presja pochodzi z tempa punktowania rywala. Jego tura ma trzy kroki: odkrycie karty, wykonanie akcji głównej i pobocznych, sprawdzenie realizacji cesarskich dekretów. Talię mistrza przygotowuje się według instrukcji, wybierając poziom trudności od łatwego po mistrzowski – z małą uwagą recenzenta, że najtrudniejszy wariant na pierwszą batalię to nienajlepszy pomysł.
Bilans sił jest mieszany i autor nie udaje inaczej. Lu Yu nie może pominąć ani zmienić kolejności swoich akcji, nawet gdy są nieoptymalne, i nie otrzymuje premii z pól, terenów ani efektów natychmiastowych. A jednak – zdaniem recenzenta – jest i tak w lepszej pozycji niż „prawdziwy” gracz: „Jak mistrz, który niby tylko patrzy, a i tak wie, gdzie dolać wrzątku”. Darmowe pobieranie żetonów Pu-erh z targowiska sprawia, że rynek szybko „czyści się” z atrakcyjnych opcji, a ciastka pojawiają się u mistrza „jak po nocnych wypiekach w piekarni”. Na korzyść gracza działa za to zakładanie herbacianego ogrodu, bo za postawioną pagodę mistrz nie dostaje bonusu ani punktów z terenów.
Wrażenia z partii recenzent opisuje bez upiększeń: najpierw chaos decyzyjny mimo dobrej znajomości gry, poznawanie przeciwnika i „łomot. Taki solidny, herbaciany liść prosto w czoło”. Kolejne partie to już zdecydowane wygrane. Na plus idą bardzo klarowne akcje Lu Yu, pełne wykorzystanie mechanik podstawki i dodatku, uczciwe skalowanie trudności i brak downtime’u; na minus wysoki próg wejścia, kilka frustrujących akcji rywala i konieczność pełnego skupienia. „Jeśli szukacie gry solo do relaksu, przy którym można od czasu do czasu zerknąć w telefon i popijać herbatę bez refleksji, Lu Yu szybko wyprowadzi Was z błędu”. Kolejność jest więc jasna: najpierw ograć podstawkę, potem włączyć dodatek, a dopiero na końcu siadać do solo. Przy herbacie z mistrzem rozmawiał Marcin Adamczyk.
- Herbaciany Ogród Pu-erh recenzja
- Albi
- wariant solo
- dodatek do gry
- gra na 90 minut