Planeta Mepli 3/2026, strona 34
Dewan — recenzja gry strategicznej wydawnictwa Rebel
Obóz to dopiero początek
„Dla pokolenia wychowanego na komputerowych Settlersach nie ma nic lepszego niż dobra strategia” – od tego zdania Adam Kłodowski zaczyna recenzję Dewana (Rebel, 2–4 graczy, 40 minut, od 10 lat). Gra nie oferuje tworzenia armii ani walk, ale zawiera to, co w takich tytułach najbardziej atrakcyjne: rozwój, realizację celów, interakcję między graczami, sporo kart, planszę tworzoną z kafelków i stylowe drewniane pionki obozów znaczące zajęte terytoria. Sama nazwa jest enigmatyczna – w zamyśle autora miało to być arabsko brzmiące słowo kojarzące się z plemieniem nomadów szukających miejsca na osadę.
Największym atutem jest tempo. Nieraz szukamy gry na szybką partię, a przygotowanie zajmuje pół wieczoru; tu wybieramy scenariusz, rozkładamy kilka kafelków, odkrywamy po pięć kart z dwóch potasowanych zestawów, ustawiamy pionki na planszetkach – i tyle. „Gra jest gotowa w góra dwie minuty”. Instrukcja jest wyczerpująca, a jednocześnie nie przegadana, więc po powrocie do gry po kilku dniach najprawdopodobniej nie trzeba do niej zaglądać.
Jedna decyzja wyjątkowo dobrze pokazuje, jak Dewan działa. Karty ruchu dobieramy parami: z pięciu dostępnych wybieramy dwie, ale muszą ze sobą sąsiadować. Szybko okazuje się, że karty potrzebne najbardziej nie leżą obok siebie, więc do właściwej trzeba dobrać coś „na doczepkę” – i to bilansuje rozgrywkę, bo nikt nie zagarnie wszystkiego w jednym ruchu. Druga ciekawostka to pozytywna interakcja: przechodząc przez teren przeciwnika, darowujemy mu kartę ruchu, więc trzeba zdecydować, czy iść na skróty przez cudze terytorium, czy zużyć więcej kart na objazd. Plansza jest niewielka, więc skrót zwykle się opłaca – „a przy okazji pozwala na poprawienie napiętych stosunków między graczami”.
Wykonanie autor ocenia wysoko: tekturowa wkładka, drewniane pionki z laserowo grawerowanymi obrysami, grube planszetki z podcięciami na karty i sprytnym systemem przesuwania kart celów między dwiema krawędziami. Na planszy nie ma ani jednego słowa tekstu, więc da się grać w międzynarodowym towarzystwie i z dziećmi, które jeszcze nie czytają – recenzent grał pierwsze partie z pięciolatkiem i dziewięciolatką. Minusy są dwa i oba drobne: mniejsze elementy trzeba pakować w woreczki, bo wciskają się pod przegródki w pudełku, a „zdarza się, że pięciolatek ogra dorosłego”. Egzemplarz do recenzji dostarczyło wydawnictwo Rebel.
- Dewan recenzja
- Rebel
- gra strategiczna dla 2-4 graczy
- gra na 40 minut
- gra kafelkowa