Planeta Mepli 9/2026, strona 38
Wyprawa do El Dorado — recenzja gry kościanej Knizii
Gra kościana
„Któż nie zna kultowej Wyprawy do El Dorado autorstwa Reinera Knizii?” Po dodatkach i samodzielnych Złotych świątyniach przyszedł czas na odsłonę kościaną, czyli roll & write dla 2–4 graczy na 45 minut, od 10 lat. Recenzentkę urzekł przede wszystkim kompaktowy rozmiar: „podczas wakacji mogę mieć ze sobą mniejszą wersję jednej ze swoich ulubionych planszówek”. W pudełku instrukcja, 4 ołówki i bloczki z mapami, 7 kostek oraz pamiętnik z wyprawy wprowadzający w klimat poszukiwań złotej świątyni.
Zagrać można praktycznie wszędzie – przy stole, na plaży, na pikniku – trzeba tylko zapewnić miejsce do rzucania kośćmi. Do dyspozycji są cztery mapy, każda z inną drogą, stopniem trudności i zasobami. Cel jest ten sam co w oryginale: dotrzeć do El Dorado jak najszybciej. W czasie wędrówki trzeba złożyć ofiary w odpowiedniej liczbie świątyń, a przechodząc przez osady plemienia Muisca, zapłacić „niemałą sumkę złota”. W zależności od mapy da się też zatrudnić pomocników: kartografa, przewodniczkę i etnografkę.
Tura wygląda tak: pierwszy gracz rzuca wszystkimi kośćmi i wybiera jedną, rozpatrując jej efekt – a następny wybiera już tylko z tych, które zostały na stole. Właśnie tu wchodzi negatywna interakcja, bo swobodnie zaglądamy w arkusz przeciwnika i możemy zabrać mu pożądaną kość sprzed nosa. Wynik rzutu wykorzystuje się dwojako: przesuwając się po trasie wyprawy albo skreślając pola w strefie zasobów, co warto zrobić zwłaszcza wtedy, gdy pożądanej kości już nie ma. Najbardziej złośliwe zagranie to wysoka ofiara w świątyni: jeśli poświęcimy pięć złotych monet, pozostali muszą zapłacić tyle samo lub więcej, a zbieranie środków skutecznie ich spowalnia.
Recenzja chwali świetnie napisaną instrukcję – „nawet ktoś, kto nigdy nie grał w Wyprawę do El Dorado, szybko zrozumie, o co chodzi w tym szalonym wyścigu przez dżunglę” – oraz możliwość stopniowania trudności przez skreślenie żółtej świątyni na arkuszu, co przydaje się przy młodszych i początkujących graczach. Uczciwie przyznaje też, że o zwycięstwie czasem decyduje po prostu „łut szczęścia w postaci pożądanej kości w odpowiednim czasie”. Wniosek: „subtelna negatywna interakcja jest naprawdę satysfakcjonująca, szczególnie gdy jednym ruchem możemy sprawić, że inni zostają w tyle”. Egzemplarz do recenzji przekazało Wydawnictwo Nasza Księgarnia.
- Wyprawa do El Dorado gra kościana recenzja
- roll and write
- Reiner Knizia
- Nasza Księgarnia
- gra dla 2-4 graczy