Planeta Mepli 9/2026, strona 57
Revenant — pierwsze wrażenia z gry Portal Games
Przed pierwszym skokiem
Wszechświat się rozpada, kolejne systemy ulegają siłom Zrodzonego z Pustki, a ostatnia flota ludzkości próbuje dotrzeć do bezpiecznego sektora. „Brzmi to jak początek gry kooperacyjnej, w której wszyscy odkładają osobiste ambicje i wspólnie walczą o przetrwanie. Revenant szybko pokazuje jednak, że to błędne założenie”. Gracze są rywalizującymi admirałami, którzy muszą chronić tę samą flotę, a jednocześnie zabiegać o wpływy w Wielkich Rodach – wszystkim zależy na dotarciu do celu, choć niekoniecznie na ocaleniu tych samych statków. Gra Allana Kirkeby'ego dla 1–4 osób, 90–120 minut, od 12 lat, wydana przez Portal Games.
To samodzielny tytuł osadzony w uniwersum Voidfalla, ale bez wymogu znajomości poprzednika. Zawartość niedużego na pierwszy rzut oka pudełka zapowiada rozbudowaną grę: plansza główna, 11 mniejszych planszetek, 33 dwuwarstwowe żetony statków, figurki załogi, ponad 250 kart, około 200 żetonów kartonowych, ponad 80 plastikowych znaczników, kości Szczeliny, notes punktacji, dwie instrukcje i siedem zamkniętych kopert. Za oprawę odpowiada Ian O'Toole, którego charakterystyczny styl jest tu od razu rozpoznawalny – „mnóstwo informacji, symboli, torów i oznaczeń, ale całość pozostaje spójna wizualnie”.
Trzonem rozgrywki jest worker placement, tylko nieklasyczny: w ciągu czterech rund wysyłamy kapitana i kadetów na statki floty, które należą do poszczególnych Wielkich Rodów, więc działania na ich pokładach wiążą się z walką o wpływy w tych frakcjach. Statek, na którym umieścimy członka załogi, jest częścią wspólnej floty – może zostać uszkodzony, przesunięty albo zniszczony, a jego los wpływa też na pozostałych graczy. Pod koniec rundy Zrodzony z Pustki atakuje; nie da się uratować wszystkich, a wpływy w Rodach są tym cenniejsze, im lepiej ich statki poradzą sobie podczas ucieczki. Dwóch admirałów może więc przez pewien czas wspólnie bronić tych samych jednostek – „nie są to jednak formalne sojusze”.
Katarzyna Kukla wyruszyła „na pierwszy rekonesans” i mówi wprost, czego brakuje: indywidualnych pomocy z wyjaśnieniem wszystkich oznaczeń, bo podczas pierwszych partii instrukcja bardzo często krąży wśród graczy, oraz pudełka, do którego da się to wszystko spakować – komponentów jest tyle, że „nieco większy format zdecydowanie ułatwiłby życie”. Otwarte pytania na potem: czy rywalizacja o wpływy zdominuje rozgrywkę i czy rozwój własnej fregaty da poczucie budowania sprawnego silniczka. Pełna recenzja ukaże się w kolejnym numerze.
- Revenant pierwsze wrażenia
- Portal Games
- uniwersum Voidfall
- Ian O'Toole
- gra dla 1-4 graczy