Planeta Mepli 9/2026, strona 49
Covenant — recenzja ciężkiego euro Portal Games
Krasnoludy, kilofy i sztuka robienia kombosów
Krasnoludy wracają do dawnej ojczyzny, by odzyskać świętą górę Karrak-Süm-Kazar, w której podziemnych salach czekają nie tylko zapomniane skarby, ale też gobliny, orkowie i trolle. Gracze wcielają się w przywódców rodów i mają „zaledwie dwanaście tur”, by odbudować ich potęgę i zdobyć jak najwięcej punktów chwały. Na pierwszy rzut oka kolejny cięższy euras w fantastycznym świecie – zbieranie surowców, rozwój planszetki, budowanie, eksploracja, walka z potworami, tory rozwoju. Najciekawsze zaczyna się, gdy spróbujemy połączyć to w jeden sprawnie działający mechanizm.
Sercem gry są czterej krasnoludowie, każdy o określonej sile, początkowo równej 1. Przypisujemy ich do narzędzi – kopania, potyczki, budowania, transportu surowców – a siła użytego krasnoluda decyduje, jak mocno wykonamy akcję: silniejszy wojownik pokona groźniejszego przeciwnika, bardziej wykwalifikowany robotnik przewiezie więcej surowców. „Nie chodzi bowiem tylko o odpowiedź na pytanie «co chcę teraz zrobić?», ale również «którym krasnoludem powinienem to zrobić?» i «co dzięki temu odblokuję później?»”. Pojedyncza akcja rozwija się w mały łańcuch zależności, a klejnoty przy narzędziach sprawiają, że planszetka „stopniowo zaczyna wyglądać jak rozwijający się silnik punktujący”.
Eksploracja polega na usuwaniu gruzu i odkrywaniu pomieszczeń, co daje zasoby, ale może uwolnić potwory. Ciekawie rozwiązano walkę: pokonani przeciwnicy trafiają do naszego lochu i przynoszą korzyści w dalszych etapach gry, tylko że pojemność lochu jest ograniczona, więc trzeba wybrać, których wrogów opłaca się zatrzymać. Pełnoprawny tryb solo stawia nas naprzeciw Rady Starszych – automa „nie siedzi bezczynnie w swoim kącie planszy, lecz wpływa na wspólną przestrzeń, zdobywa kafelki, rozwija swoje możliwości i potrafi pokrzyżować nasze plany”.
Instrukcja wypada „zaskakująco dobrze” – obszerna, ale uporządkowana, z przykładami wyjaśniającymi ikony – choć opanowanie zależności między elementami systemu i tak zajmuje czas. Oprawa Enrique Fernándeza Peláeza świetnie pasuje do podziemnej krainy, ale temat „nie jest tak mocno zintegrowany z mechaniką, jak można byłoby oczekiwać”: pod powierzchnią kopalni kryje się solidna, matematyczna układanka. Największym zastrzeżeniem jest paraliż decyzyjny i czas oczekiwania rosnący z liczbą graczy – autorce najlepiej grało się we dwie osoby. W tekście pojawia się też drewniany insert od reDrewna, a hołd przodkom oddała M. Ostrowska-Jagoda; egzemplarz przekazało wydawnictwo Portal Games.
- Covenant recenzja
- Portal Games
- worker placement
- tryb solo automa
- gra dla 1-4 graczy