Planeta Mepli 5/2026, strona 36
Ostry dyżur: Nowy Jork — recenzja gry dedukcyjnej
Oddział ratunkowy
„Jesteś fanem medycznych seriali? Doktor House i Doktor Quinn są Ci bliscy?” – tak zaczyna się recenzja Ostrego dyżuru: Nowy Jork od Portal Games, dedukcyjnej kooperacji dla 1–4 graczy od 14 lat, na 30–60 minut. Gra przenosi na nowojorski oddział ratunkowy, gdzie wcielacie się w lekarza SOR-u, a cel jest jeden: pacjent pozostający pod Waszą opieką musi przeżyć noc. Magdalena Solarz przyznaje, że choć zasiąść do niej można nawet w cztery osoby, największą przyjemność sprawiła jej rozgrywka solo – „satysfakcja z samodzielnie rozwikłanej zagadki medycznej jest naprawdę ogromna”.
W pudełku czeka sześć kopert. W pierwszej instrukcja, książeczka kodów i pięć arkuszy badań; druga to samouczek, w którym pomaga pielęgniarka Judy; kolejne cztery to pacjenci, uszeregowani od najłatwiejszego przypadku do najtrudniejszego. W kopercie pacjenta znajdziecie wstępny wywiad, elektroniczną dokumentację medyczną, karty stanu pacjenta i karty fabuły, a także epilog z rozwiązaniem zagadki – do przeczytania na samym końcu. Formularz pacjenta służy do zapisywania kolejnych czynności.
Na diagnozę macie osiem godzin, co w grze przekłada się na dwanaście akcji. Do wyboru jest pięć rodzajów działań: przeprowadzenie wywiadu z pacjentem, wykonanie testu, przepisanie leków, wykonanie zabiegu i konsultacja ze specjalistą – kolejność i liczba zależą wyłącznie od Was. Trudniejsze przypadki można ciągnąć w nadgodzinach, ale każda z nich to minus pięć punktów na koniec. Po każdych trzech akcjach aktualizuje się stan zdrowia pacjenta i w zależności od wcześniejszych decyzji może się poprawić albo natychmiast pogorszyć. Pacjent naprawdę może umrzeć. Gdy przetrwa noc, wypełniacie raport końcowy: przyczyna dolegliwości, zastosowane metody leczenia i zalecenia, na przykład recepty, kolejne badania lub zmiana stylu życia.
Recenzja nie ukrywa głównej wady: tytuł „jest mało regrywalny – raz postawiona poprawna diagnoza zapada w pamięć”. Da się go jednak dawkować, bo nie trzeba diagnozować wszystkich czterech pacjentów naraz. W zamian dostajecie emocje, których nie daje żadna gra rozliczana w turach, bo rozgrywka toczy się w czasie rzeczywistym: „czasem należy włączyć stoper i… naprawdę się śpieszyć!”. Tytuł spodoba się przede wszystkim miłośnikom gier dedukcyjnych i paragrafowych – tym, którzy lubią, gdy zagadka ma jedno poprawne rozwiązanie, a cena pomyłki jest wysoka. Diagnozy stawiała Magdalena Solarz.
- Ostry dyżur Nowy Jork recenzja
- Portal Games
- gra dedukcyjna kooperacyjna
- gra solo
- gra dla 1-4 graczy