Planeta Mepli 5/2026, strona 30
Echa czasu — recenzja karcianki Lucky Duck Games
Zagranie karty to dopiero początek
„W baśniowej krainie, w której o rytmie świata decydują pradawne źródła i płynąca przez nie energia, nic nie dzieje się od razu”. Echa czasu od Lucky Duck Games to karcianka dla 2–4 graczy od 12 lat, na około 45 minut, w której trzeba poczekać, aż układ sił dojrzeje. Liczy się nie tylko to, jakie karty zagrywacie, lecz także kiedy je wprowadzicie i w jakiej kolejności uruchomicie efekty.
Cała gra wisi na jednym pomyśle: zagranie karty nie oznacza natychmiastowego skorzystania z jej potencjału. Karta najpierw trafia na oś czasu i dopiero po odpowiednim przesunięciu staje się częścią drużyny – mechanika w karciankach stosowana bardzo rzadko. Runda jest przejrzysta: najpierw przesuwacie płytki czasu i rozpatrujecie związane z nimi efekty, potem wykonujecie jedną z kilku prostych akcji głównych (plus darmowe aktywacje), na koniec porządkujecie stół. Drugim udanym elementem są źródła: karty użyte do podboju trafiają pod źródło, wzmacniają nad nim kontrolę i pomagają je ufortyfikować, ale jednocześnie odbierają dostęp do własnych efektów. Trzeba więc ocenić, czy dalej rozwijać drużynę, czy już teraz wyznaczyć część stworzeń do przejęcia źródła.
Katarzyna Kukla chwali płynne tempo i to, że pierwsze ciekawe zależności między kartami pojawiają się szybko – ale z tego samego tempa robi swoje największe zastrzeżenie. „Echa czasu dość często kończą się w momencie, gdy własny układ kart zaczyna działać naprawdę satysfakcjonująco”. Efekty coraz lepiej się zazębiają, możliwości rosną – i partia się kończy, zostawiając wyraźny niedosyt. Do tego dochodzi losowość dociągu: początkowo duża talia zwiększa regrywalność, ale z czasem widać, że nie wszystkie rozdania są równie korzystne, a w partiach dwuosobowych różnice w dociągu potrafią mocniej wpłynąć na przebieg rozgrywki.
Oprawa dostaje pochwały: ilustracje są ładne, estetyka spójna, komponenty solidne, przygotowanie partii błyskawiczne, a wypraska tak dopracowana, że mieszczą się w niej nawet zakoszulkowane karty – i zostaje jeszcze wolne miejsce, co recenzentka odczytuje jako pytanie o dodatek. Drobne minusy to zbyt małe znaczniki aktywacji i zbyt cienkie karty źródeł, które często przechodzą z rąk do rąk. Dla grup nieprzepadających za wchodzeniem sobie w drogę przewidziano wariant z niską interakcją. Wniosek jest jasny: to tytuł dla osób, które lubią krótsze, dynamiczne partie, planowanie timingu i budowanie kombosów; szukający klasycznego engine buildingu z dłuższym rozruchem i większą kontrolą nad dociągiem mogą poczuć się mniej usatysfakcjonowani.
- Echa czasu recenzja
- Lucky Duck Games
- karcianka dla 2-4 graczy
- gra na 45 minut
- mechanika osi czasu