Planeta Mepli 4/2026, strona 30
Thorgal: Gra Planszowa — recenzja gry Portal Games
Gotowi na wyprawę?
„Po wielogodzinnych testach, w trakcie których przyszło nam podjudzać niewolników do buntu, żeglować podniebnym statkiem i uciekać przed gigantycznymi świniami” – tak Paulina Miodyńska otwiera recenzję kooperacyjnej przygodówki od Portal Games (1–4 graczy, 120 minut, 14+), osadzonej w świecie stworzonym przez Grzegorza Rosińskiego i Jeana Van Hamme'a. Wcielacie się w Thorgala, Aaricię, Jolana albo awanturniczkę Kriss de Valnor i realizujecie cele jednego z siedmiu niezależnych scenariuszy, korzystając z Atlasu Przygód i paragrafowej Księgi Opowieści.
„W kwestii zasad gra wydaje się całkiem prosta: ot, wybieramy kartę akcji, wykonujemy opisaną czynność. Brzmi łatwo? Nic bardziej mylnego”. Gracie jako drużyna, śmierć jednej postaci kończy rozgrywkę, a siła akcji zależy od tego, co robiliście wcześniej – wybór karty oznaczacie żetonem, a żetonów nigdy się nie sprząta, więc liczba przerzutów w walce może zależeć od tego, ile znaczników leży z lewej strony karty. Trzeba myśleć co najmniej o całej rundzie: jeśli Aaricia zgodzi się wykuć mniej przedmiotów, Thorgal ubije strażnika w wieży, ale Jolan pozyska mniej zasobów. W rundzie są zawsze cztery akcje niezależnie od liczby graczy, a co rundę dochodzi losowana karta wydarzeń, która potrafi wysłać misterny plan w piach.
Trzy razy w grze pojawia się układanie kafelków poliomino – przy eksploracji, zadawaniu obrażeń i zarządzaniu ranami. Recenzentka docenia tę łamigłówkę, ale nie owija w bawełnę: jest „nieco abstrakcyjna i potrafi wybijać z rytmu”, a przy walce zamiast dynamicznego wymieniania ciosów „musimy pobawić się klockami”. Do tego kafelki ślizgają się na kartach wrogów, które same kręcą młynka przy najlżejszym dotknięciu, a mata neoprenowa rozwiązuje problem tylko połowicznie. Na liście minusów są też czasochłonny setup, nierówna jakość grafik (małe kadry rozciągnięte na pół strony pikselują) i ryzyko paraliżu decyzyjnego.
Plusy to jakość wykonania, oprawa graficzna, klimatyczna warstwa fabularna i „kawał dobrej, wielogodzinnej rozrywki” – siedem scenariuszy po dwie–cztery godziny, przy dwóch–trzech podejściach do każdego daje kilkadziesiąt godzin. Czy trzeba znać komiksy? „Nie trzeba, ale warto” – choćby po to, by wiedzieć, skąd się wziął Gandalf w nazwisku Aaricii. Notatki z wyprawy spisała Paulina Miodyńska.
- Thorgal Gra Planszowa recenzja
- Portal Games
- gra kooperacyjna przygodowa
- gra dla 1-4 graczy
- gra na 120 minut
- poliomino