Planeta Mepli 4/2026, strona 53
Kulisy oceniania gier — jak powstają recenzje planszówek
Gdy recenzent siada do planszówki
„Recenzje gier planszowych często czytamy po to, by dowiedzieć się, czy dany tytuł ma potencjał, żeby trafić na nasz stół. Rzadziej zastanawiamy się jednak nad tym, jak powstaje sama recenzja”. Dlatego redakcja zaprosiła pięć osób, które na co dzień testują i oceniają gry, i poprosiła je o opisanie własnego warsztatu. Wyszedł z tego dziewięciostronicowy blok, w którym każdy głos brzmi inaczej.
Monika Walczuk z kanału Yellow Player zaczyna od tego, że słowo „recenzent” w naszym hobby bywa pejoratywne, bo taką osobę „od razu szufladkuje się jako trubadura śpiewającego pieśń pochwalną na cześć i chwałę wydawnictwa”. Jej proces: zagrać w różnym składzie, wysłuchać opinii współgraczy, robić luźne zapiski (notatnik i długopis zawsze w zasięgu ręki), zebrać listę słów kluczy i stanąć przed kamerą. Przypomina też, że recenzja ZAWSZE jest subiektywną opinią – można się z nią nie zgadzać, ale to pretekst do kulturalnej dyskusji, nie do hejtu.
Autorka profilu meeple_mi pisze wprost: „Moje recenzje nie zaczynają się od zasad gry. Zaczynają się od emocji”. Otwiera żartobliwym podtytułem i krótką zajawką, dopiero potem podaje metryczkę – liczbę graczy, czas, wydawcę, wiek – a ocenia przez pryzmat doświadczenia przy stole: czy chce wrócić do gry, czy satysfakcja jest już w trakcie partii, czy losowość wspiera decyzje, zamiast je zastępować. Jej cel to nie wyrok „to dobra gra”, ale „oto jakie doświadczenie oferuje ten tytuł – sprawdź, czy jest dla Ciebie”.
Brodaty Boardgames liczy godziny: recenzja Voidfalla wymagała 9 rozgrywek (ponad 27 godzin), a Primal: The Awakening 15 partii, żeby skończyć kampanię (ponad 30 godzin). Opowiada o „rapowym hooku” na początku tekstu, cytatach z filmów i ironiczno-sarkastycznym finale. Niebieska i Czerwony – Monika i Maciej – zaczynają od researchu na BoardGameGeek, mają dyżurny rytuał zdejmowania folii z pudełka i przyznają, że przygotowanie zdjęć, wideo i tekstów to konkretne roboczogodziny, wbrew zarzutowi, że „recenzowanie to nie praca, bo cały czas gracie”. Blok zamyka autoironiczny manifest Daniela Brzosta („Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie pisał za darmo. Czas to barter”) i zdanie, które podsumowuje cały materiał: „dobra recenzja, podobnie jak dobra planszówka, nie kończy rozmowy. Ona ją dopiero zaczyna”.
- jak powstają recenzje gier planszowych
- warsztat recenzenta planszówek
- meeple_mi
- Brodaty Boardgames
- Niebieska i Czerwony
- Yellow Player