Planeta Mepli 6/2025, strona 26
Nowa Ziemia – recenzja gry Reinera Knizii
Dwie krainy, jeden cel
„Szkocja i Irlandia – dwie krainy, od wieków kojarzone z mgłami, wzgórzami i surowym pięknem natury” – w Nowej Ziemi te krajobrazy stają się areną odbudowy po katastrofie. Gracze wcielają się w przywódców klanów, stawiają farmy, elektrownie, osady, zamki i katedry, szukając równowagi między naturą a cywilizacją. Gra od Wydawnictwa Nasza Księgarnia jest przewidziana na 2–4 osoby, 60 minut i wiek 10–110, a Reiner Knizia „po raz kolejny udowadnia, że potrafi stworzyć tytuł o prostych zasadach, ale dużej głębi strategicznej”.
Mechanika jest jednym akapitem do wyjaśnienia. W swojej kolejce pobieracie losowo jeden zakryty żeton z własnych zasobów i kładziecie go na planszy, a kafelek od razu punktuje – i to za wszystkie Wasze znaczniki tego samego rodzaju połączone ze sobą na mapie, więc jedna dobrze dołożona płytka potrafi zapunktować wielokrotnie. Osady rozliczają się przewagą symboli domków, żeton sąsiadujący z portem daje dodatkowy punkt, a zajęcie pola przy zamku pozwala postawić na nim figurkę i przejąć kontrolę nad obszarem – poprzedni właściciel zabiera swój zamek z planszy. Katedry są wyjątkiem: nie punktują, ale dają kartę misji, której warunki rozliczacie na koniec gry.
Druga strona planszy to Irlandia i, cytując instrukcję, „prawdziwe wyzwanie dla tych, którzy zdobyli już doświadczenie w Szkocji”. Porty zastępują tu farmy morskie, dochodzi miasteczko z czterech heksów, a karty celów są dostępne od pierwszej tury, więc gracze od początku ścigają się o punkty – pierwsza osoba, która spełni warunek karty, dostaje więcej, a każdy może rozliczyć daną kartę tylko raz, zaznaczając to znacznikiem katedry. Nowością są też wieże: położenie elektrowni, farmy lub osady przy takim polu pozwala jednorazowo odpalić jej działanie, na przykład dodatkową turę. Recenzent uważa irlandzki wariant za ciekawszy i przyznaje, że punktowanie przypomina tu trochę Kaskadię.
Wrażenia są bardzo dobre, ale nie bezkrytyczne. Gra „charakteryzuje się dużą losowością z uwagi na zakryte płytki”, choć dalekie od naszych terenów kafelki można wykorzystać do blokowania rywali. W wariancie szkockim strategia nasuwa się sama, bo w talii jest sporo kart o katedrach i zamkach; przy dwóch osobach część mapy zasłania się nieużywanymi płytkami. Minusy wypisane wprost: małe pionki katedr i brak insertu. „Odbudowy ziem podjął się Marcin Adamczyk”, który na koniec dorzuca radę: jeśli chcecie więcej strategii w Szkocji, wyłóżcie przy planszy kilka kart z Irlandii.
- Nowa Ziemia recenzja
- Reiner Knizia
- Nasza Księgarnia
- gra kafelkowa dla 2-4 graczy
- gra na 60 minut