Planeta Mepli 6/2025, strona 22
Kajko i Kokosz. Porwanie Milusia – recenzja
W misji ratunkowej
„Na Trygława!” – to zawołanie wystarczy, żeby fanom komiksu wróciły obrazy dzielnych wojów i słowiańskiego humoru. W planszówce Kajko i Kokosz. Porwanie Milusia od wydawnictwa Egmont (2–5 graczy, 30 minut, wiek podany na pudełku jako 8–108) ukochany smok Miluś zostaje porwany przez Zbójcerzy i czeka, aż drużyna zjawi się z pomocą. Wspólnie poruszacie się jedną figurką – bo Kajko i Kokosz podróżują razem – odkrywacie karty wydarzeń i przygód, wzmacniacie zdolności na torze rozwoju i zbieracie żetony warzyw. Nie tylko po to, by wygrać, ale też żeby smakołykami skłonić Milusia do powrotu.
Rozgrywka dzieli się na fazę wydarzeń i fazę przygód. Przy kartach wędrówki każdy wykłada po jednej odkrytej karcie mieszkańca, a gracz z najniższą wartością przesuwa figurkę bohaterów o jedno pole i realizuje jego efekt – i tu kryje się cała decyzja, bo, jak pisze Marcin Adamczyk, „nie zawsze warto wykładać kartę o najniższej wartości, by przemieścić się tylko o jedno pole. Wysokie wartości też są w cenie”. Kto nie spełni wymagań karty, losuje płytkę Hegemona i traci strawę albo obniża wskaźnik na torze rozwoju, a herszt przesuwa się w stronę Łysej Góry. Karty wsparcia zdobywa się przez licytację mieszkańcami, karty rozwoju dają siłę i strawę – „gdyby nie zbroja, byłoby już po mnie”, jak mawiał Kokosz. W fazie przygód rzuca się kośćmi, wspierając wynik symbolami z toru i przerzutami z kart wsparcia.
Mechanicznie jest to mieszanka wyścigu z czasem, lekkiego deckbuildingu, przygodówki i komiksu. Recenzent nie udaje, że dostaliśmy głęboką grę: „Nie jest to epicka gra o złożonych decyzjach i wielkim planowaniu – i bardzo dobrze, bo nie taka miała być”. Przygotowanie „nie trwa dłużej niż pianie koguta w Mirmiłowie”, a ci, którzy szukają skomplikowanej rozgrywki – „O lelum polelum” – powinni wybrać inny kierunek. Wśród minusów wprost wskazana jest jedna rzecz: teksty na kartach w części komiksowej są zbyt małe, by w pełni cieszyć oko komiksowym klimatem.
Na deser instrukcja proponuje dodatkowe warianty. W tekście trafiają się też ciekawostki: pierwszy pasek o marynarzu Kajtku ukazał się w 1957 roku, w 2022 Kajko i Kokosz świętowali 50. urodziny, a dzięki regionalnym edycjom komiksu wojowie mówią po góralsku, kaszubsku i poznańsku. Przygody w świecie Kajka i Kokosza przeżywał Marcin Adamczyk; egzemplarz pochodzi od wydawnictwa Egmont.
- Kajko i Kokosz Porwanie Milusia recenzja
- Egmont gra planszowa
- gra rodzinna dla 2-5 graczy
- gra na 30 minut
- komiks Janusza Christy