Planeta Mepli 6/2025, strona 45
Kury – recenzja rodzinnej gry wydawnictwa Trefl
O hodowli w kurniku
„Wyandotte, Fawerole, Barnevelder, Ayam cemani... brzmi majestatycznie? To nie żadne nazwy pałaców królewskich czy zaklęć z Harry'ego Pottera, a rasy kur!” Michalina Chudzińska recenzuje Kury od wydawnictwa Trefl – grę dla 1–4 osób na około 20 minut (10+), w której wcielacie się w hodowcę kur ozdobnych, „nieważne, czy jesteście nieopierzonymi nowicjuszami, czy starymi wyjadaczami kurzej branży”. Przygotowanie jest banalnie proste: w zależności od liczby graczy usuwacie część ras z talii, rozdajecie po cztery karty, każdy bierze żeton koguta i planszetkę z kurnikiem, a partię zaczyna ten, kto ostatnio odwiedził wiejskie gospodarstwo.
Gra trwa dwanaście rund, a w każdej turze trzeba wykonać wszystkie trzy akcje w podanej kolejności. Najpierw dobieracie dwie karty – nie obie naraz, tylko po jednej, każdorazowo decydując, czy wziąć ją ze stosu, czy podebrać z wierzchu kurnika któregoś z przeciwników. Potem kładziecie jedną kartę w swoim gospodarstwie, które musi utworzyć siatkę 3 × 4 lub 4 × 3 – inne konfiguracje są zakazane. I tu kryje się cała łamigłówka: kura innej rasy niż sąsiednie musi mieć liczbę dokładnie o 1 większą lub o 1 mniejszą niż karty, z którymi się styka, natomiast kurę tej samej rasy dokłada się bez patrzenia na liczby. Jeśli nie możecie albo nie chcecie dołożyć nic sensownego, wykładacie kartę rewersem do góry – i tracicie za nią punkt na koniec gry. Trzecia akcja to odłożenie karty do własnego kurnika, awersem do góry, więc odsłaniacie ją rywalom: „Mogą im się trafić jak ślepej kurze ziarno!”.
Po szóstej rundzie, gdy każdy ma w gospodarstwie równo sześć kart, wszyscy kładą żeton koguta na jednej z kur. Recenzentka zatrzymuje się tu na dłużej, bo instrukcja jest w tym miejscu myląca: „tutaj jednak tłumacze instrukcji albo zrobili gafę i źle przetłumaczyli, albo w oryginale również było niejasno napisane”. W praktyce kogut powinien wylądować na kurze, która nie będzie należeć do największej grupy, bo tylko wtedy punktujecie obie grupy. Do tego dochodzi losowana na start karta celu – i szczere przyznanie się do błędu: „przy swojej pierwszej rozgrywce kompletnie zapomniałam o karcie celu, zgarniając przy tym wspaniałe 0 punktów”. Niektóre cele mogą nawet dać punkty ujemne.
Punkty spisuje się w dołączonym notesie: za żeton koguta, największą grupę kur tej samej rasy, medale, karty z kurnika (te odejmujemy) i osiągnięte cele. Wniosek jest ciepły, choć z zastrzeżeniem: to szybka, lekka gra familijna, czasem wręcz emocjonująca, o prostych zasadach kryjących zaskakująco logiczną układankę – „choć momentami musiałam się ponownie wczytywać w instrukcję”. Mimo tego Kury „zachwycają wiejskim klimatem i pięknymi ilustracjami tych eleganckich ptaków”.
- Kury recenzja
- Trefl gra rodzinna
- gra dla 1-4 graczy
- gra na 20 minut
- rasy kur ozdobnych