Planeta Mepli 6/2025, strona 41
Dirt & Dust – recenzja rajdowej gry Albi Polska
Czyli rajdy inaczej
„Jeśli kiedykolwiek marzyliście o grze planszowej wiernie oddającej ducha rajdów terenowych, to Dirt & Dust czeskiego autora Petra Čáslavy może Was zaskoczyć” – tak Paweł Podgórski otwiera recenzję tytułu dla 1–4 osób na 60–90 minut (14+) od wydawnictwa Albi Polska. Zaskoczenie polega na tym, że to nie typowy ścigacz, w którym wygrywa pierwszy na mecie: „tutaj wyścig toczy się przede wszystkim w głowie – pomiędzy ryzykiem a kontrolą, kartami a kośćmi, odwagą a rozsądkiem”.
Podstawą jest deck-building, ale zamiast talii zaklęć budujecie samochód. Każda karta to fragment rajdówki: lepsze opony, amortyzatory, umiejętności kierowcy, wsparcie ekipy – i w miarę gry dostrajacie talię do kolejnych etapów, tak jak w prawdziwym rajdzie dopasowuje się ustawienia auta do nawierzchni. Same karty nie wystarczą, bo uruchamiają je kości reprezentujące dostępne akcje: rzut wyznacza możliwości rundy, a Wy próbujecie połączyć wyniki z odpowiednimi kartami. Talia każdego gracza zawiera pięć takich samych kart startowych i tyle samo losowo dobranych kart rajdowca, co daje delikatną asymetrię; startujecie z trzema kośćmi, a lider popularności dostaje na początku rundy dodatkową.
Najciekawszy jest twist deckbuildingowy: zagrane karty nie idą na odrzucone. Kładziecie je na tor przypisany do wartości kości, a po rundzie wszystkie przesuwają się o jedno pole w prawo, więc mocne karty mogą pracować dla Was przez kilka kolejnych rund – o ile kości na to pozwolą. Każda karta ma akcję główną i dodatkową, zmieniającą się w zależności od tego, czy auto przyspiesza, czy hamuje, a kolejność akcji jest dowolna. Do tego dochodzi główny dylemat: cisnąć i ryzykować uszkodzenia, które spowolnią Was później, albo grać bezpiecznie, zdobywając mniej punktów. Rundy rozgrywa się jednocześnie, dzięki czemu nawet przy czterech graczach nie ma przestojów.
Oprawa dostaje wysoką notę – „czuć piach w zębach i zapach palonego sprzęgła” – a Jakub Politzer „zrobił tu kawał dobrej roboty”: drewniane malowane elementy, grube płótnowane karty i tekturowy kokpit z licznikami zasobów uzasadniają cenę. Zastrzeżenia są konkretne: kilka nieintuicyjnych ikon, symboliczna interakcja między graczami, zbyt trudne całkowite zniszczenie pojazdu, co osłabia poczucie ryzyka, i chaos wynikający z jednoczesnych akcji. Werdykt: „spodziewałem się lekkiego, tematycznego wyścigowca, a dostałem pełnoprawną grę strategiczną z solidnym systemem planowania i emocjami na poziomie pit-stopu Formuły 1” – planszówkowy rajd dla analityków, bliższy puzzlowi niż Rallymanowi GT.
- Dirt and Dust recenzja
- Albi Polska
- Petr Čáslava
- gra dla 1-4 graczy
- gra na 60-90 minut
- deck building z kośćmi