Planeta Mepli 2/2026, strona 53
Planszoopowiadanie — kontynuacja kryminału Bartka Smasia
Kontynuacja
Kontynuacja planszoopowiadania Bartka Smasia zaczyna się tam, gdzie skończył się poprzedni numer: „Gdy wychodzili z magazynu, deszcz przybrał na sile. Ramirez poprawił płaszcz, który nasiąkał jak gąbka.” Detektyw Królik z cygarem i sierżant Ramirez idą tropem zaginionej sowy, pani Matyldy Kapiel, a pierwszy trop prowadzi do fok z ochrony portu – tych, które pracują dla burmistrza. „Właśnie dlatego – powiedział królik cicho. – Nikt nie pomyśli, że potrafią brudzić swoje płetwy.”
Port nocą jest „jak gardło starego saksofonu – wilgotny, chrapliwy i pełen dźwięków, które lepiej zignorować”, a mgła snuje się między kontenerami, „owijając je jak bandaż wokół ran miasta”. Za magazynem numer siedem cztery foki siedzą przy stole, na którym leżą dokumenty, sztabki złota i parasol pani Kapiel. Bohaterowie chcą obserwować i zadawać pytania, ale plan psuje deska, która „zaskrzypiała jak zdradzone sumienie”, a potem Ramirez potyka się o skrzynkę z rybami i przewraca stos beczek.
Bójka jest równie absurdalna jak dobra: sierżant chwyta mop i wymachuje nim „niczym szpadą, sukcesywnie trafiając przeciwników w płetwy”, królik paruje ciosy metalową pokrywą od beczki, jeden z parasoli spada w ogień piecyka, a magazyn eksploduje „z cichym »puff«”. Z pożaru udaje się ocalić plik papierów z nagłówkiem: „Projekt Mewa – operacja przeniesienia towaru przez kanały miasta. Współpraca: Kapiel M., Burmistrz Zając”. Deszcz zmywa ślady potyczki, a królik odpala nowe cygaro: „Tylko władza potrafi robić takie brudne interesy z tak czystą miną.”
Rano bohaterowie idą do ratusza, który „wyglądał jak martwy rekin – ogromny, zimny i zbyt spokojny, by móc mu zaufać”. Burmistrz Zając przyjmuje ich za mahoniowym biurkiem, z uśmiechem „równie pustym, co portowy magazyn po nalocie”, i tłumaczy, że „to miasto żyje dzięki tajemnicom”. Potem drzwi boczne uchylają się i wchodzi żywa Matylda Kapiel, która prowadziła dokumentację handlu informacjami, dopóki nie znalazła własnego nazwiska z dopiskiem „do eliminacji”. Finał należy do radia: burmistrz rezygnuje ze stanowiska „z powodów zdrowotnych”, a jego tymczasową zastępczynią zostaje sowa Kapiel. „W tym mieście nikt nie jest niewinny, sierżancie. Niektórzy tylko lepiej udają” – kwituje królik, bo „kiedy jedno kłamstwo tonie, drugie właśnie wypływa na powierzchnię”.
- planszoopowiadanie Planeta Mepli
- opowiadanie kryminalne
- Bartek Smaś
- detektyw Królik
- proza w magazynie planszówkowym