Planeta Mepli 1/2026, strona 31
Trekking przez świat — recenzja gry podróżniczej od Rebela
Podróże małe i duże
Wielka Rafa Koralowa, kolosalne rozmiary Wielkiego Kanionu, grzmot Wodospadów Wiktorii – Adrian Gawin zaczyna recenzję Trekkingu przez świat (1–5 graczy, 30–60 minut, 10+, wydawnictwo Rebel) od wyliczenia, ile kosztowałaby prawdziwa podróż dookoła globu, i od pointy, że z pudełkiem na stole „objechanie go wzdłuż i wszerz nie powinno Wam zająć więcej niż godzinę”. Oprawa robi wrażenie: plansza przypomina mapę kuli ziemskiej i zajmuje sporo miejsca, walizki na pamiątki są solidne, a żetony „grzecznie siedzą w specjalnym organizerze – dzięki temu nie ma obawy, że się rozpierzchną i urządzą sobie własny mikrotrekking po pudełku”.
Zasady są krótkie. Pionek wędrownika staje na jednym z lotnisk (po jednym na kontynencie), wybieracie kartę planu podróży i wykonujecie akcje w kolejności z karty: przesuwacie ludka o jedno, dwa lub trzy pola, inkasujecie jednego, dwa lub trzy dolary i – jeśli jesteście na właściwym kontynencie – pobieracie żetony pamiątek na planszetkę walizki. Potem albo bierzecie kartę wydarzenia, albo kupujecie za dolary kartę wycieczki, „zgarniając tę przygodę pozostałym graczom sprzed nosa”. Gra kończy się, gdy ktoś zdobędzie określoną liczbę kart wycieczek.
Negatywnej interakcji tu nie ma: „Nie możemy podkładać świń (albo guźców, jeśli akurat zwiedzamy Afrykę) pozostałym wędrownikom, podrzucać im do walizek nielegalnych pamiątek czy okradać z ciężko zarobionych pieniędzy”. Do tego dochodzi tryb solo z talią wirtualnych turystów, kilka poziomów trudności i możliwość podkupienia wydarzenia zarezerwowanego przez bota po uiszczeniu „opłaty turystycznej”. W pudełku podstawki siedzą też dwa moduły: Lista marzeń, wprowadzająca karty z miejscami do odhaczenia, i Podróżnicy, dodający postacie ze specjalnymi umiejętnościami, czyli szczyptę asymetrii.
Ocena jest życzliwa, ale bez złudzeń. Plusy: oprawa graficzna, krótka instrukcja, moduły (a „Lista marzeń to wręcz konieczność!”), krótka rozgrywka i działający tryb solo. Minusy: „nie ma co liczyć na skoki adrenaliny – to bardziej spacer po łące niż wspinaczka górska”, w podstawce cele trzeba wyznaczać sobie samemu, a rozgrywce brakuje urozmaicenia – „fajnie by było, gdyby czasem pojawiały się negatywne efekty losowe, które zmusiłyby graczy do kombinowania”. Autor przyznaje wprost, że grając bez Listy marzeń, „miałem momentami wrażenie, że błądzę po mapie zupełnie bez planu”, i widzi w Trekkingu raczej pierwsze danie albo deser po czymś mózgożernym niż gwiazdę planszówkowego wieczoru.
- Trekking przez świat recenzja
- Rebel
- gra rodzinna dla 1-5 graczy
- gra na 30-60 minut
- moduł Lista marzeń
- tryb solo