Planeta Mepli 1/2026, strona 34
Saltfjord — recenzja kościanego euro od Galakty
Nordycki spokój i sztormy strategii
„Na dalekiej północy, wśród skalistych fiordów Norwegii, życie toczy się w rytmie przypływów i odpływów” – a w wiosce Saltfjord „reputację zdobywa się nie mieczem, lecz siecią, a zamiast bohaterów z sag mamy gospodarzy, którzy doskonale wiedzą, że dobra ryba to nie wszystko – trzeba ją jeszcze z zyskiem sprzedać”. Saltfjord od wydawnictwa Galakta (1–4 graczy, 45–90 minut, 14+) to ekonomiczna gra strategiczna Eilifa Svenssona i Kristiana Amundsena Østby, znanych z The Magnificent i Santa Maria.
Partia trwa trzy rundy, a każda zaczyna się od rzutu kośćmi: w pierwszej gracz korzysta z czterech (trzech białych i jednej pomarańczowej), w kolejnych pula rośnie, poszerzając wybór akcji. W turze wykonuje się jedną akcję główną – wybór kości i aktywacja budynku, budowa dużego budynku albo spasowanie – oraz dowolną liczbę akcji dodatkowych. Umieszczenie kości na planszetce aktywuje pola w kolumnie lub rzędzie: pozwala korzystać z budynków potrzebnych do zleceń, awansować na torze technologii, przesunąć łódź i łowić albo postawić mały budynek. Spasowanie oznacza przesunięcie znacznika na pole tawerny, co przesądza także o kolejności w następnej rundzie.
Losowość jest tu pozorna: „jeśli umiejętnie będziemy rozbudowywać naszą planszetkę – to, jaka kość nam się trafi, nie ma większego znaczenia”, bo wynik zawsze można zmienić, wydając rybę. Prawdziwy przypadek zostaje przy połowach: „Jak na prawdziwym morzu: czasem wyciąga się sieć pełną ryb, innym razem tylko stare wodorosty”. Świetnie działa natomiast budowa silniczka – tory technologii „potrafią zmienić tempo gry”, a w wariancie zaawansowanym znaczniki wozów aktywują budynki z sąsiednich rzędów i kolumn oraz punktują na koniec. Marcin Adamczyk poleca ten wariant już na etapie przygotowania.
Klimat rozgrywki jest osobny: „To nie jest gra, w której rybacy krzyczą na siebie przez fale – tu każdy patrzy na własny horyzont”. Przy pełnym składzie największe budynki szybko się wyczerpują i „zostaną tylko mniejsze chatki, jak opuszczone domki na końcu fiordu”. Plusy: budowanie silniczka, wiele dróg do zwycięstwa, czytelna plansza, duża regrywalność i dobrze działający tryb solo, choć bez wirtualnego gracza. Minusy nazwane bez owijania: ograniczona interakcja, niespójna ikonografia, która może wprowadzać w błąd (dwie deski oznaczają pobranie jednej!), oraz brak wypraski – zamiast niej woreczki, a elementów jest naprawdę sporo.
- Saltfjord recenzja
- Galakta
- gra ekonomiczna euro
- gra dla 1-4 graczy
- gra na 45-90 minut
- Eilif Svensson