Planeta Mepli 1/2026, strona 62
Planszoopowiadanie — kryminał noir w mieście meepli
Kryminał w mieście meepli
Comiesięczne planszoopowiadanie Bartka Smasia to tym razem pełnokrwisty kryminał noir, rozegrany w mieście zamieszkanym przez zwierzęta. „Drobny królik w kapeluszu zaciągnął się cygarem. Cmoknął z niezadowoleniem i zamglonym spojrzeniem popatrzył na sierżanta, przypominającego tłustego pudelka z okrągłym, czarnym nosem” – i od pierwszego akapitu wiadomo, w jakiej konwencji jesteśmy. Detektyw pyta, dlaczego jednym z dowodów jest fragment szalika; sierżant Ramirez odpowiada, że „to i tak wiele”, bo ostatnio jedynym dostępnym materiałem był kawałek czerstwej bagietki, którą ofiara spożywała tuż przed śmiercią.
Ofiarą jest pani Matylda Kapiel – „sowa. W każdym razie coś sowopodobnego” – właścicielka sklepu z parasolami przy Rzeźniczej. „Parasolami? – Królik zmrużył oczy. – A więc deszczowy interes. / – Raczej pochmurny. Od tygodnia nikt jej nie widział”. Młody listonosz-jamnik znalazł w rynsztoku ślady walki, strzęp szalika, portfel z inicjałami „M.K.” i dwa bilety do kina Złoty Pstrąg. Śledztwo prowadzi więc najpierw do zamkniętego na trzy spusty sklepu, w którego witrynie tkwi „samotny, czarny niczym myśli urzędnika skarbowego, parasol”, a potem do kina, gdzie szynszyla w różowych okularach czytająca Miesięcznik Zbrodniarz pamięta, że pani Kapiel czekała długo na pana w meloniku: „Krótkie nogi, długi ogon, spojrzenie, jakby planował coś nielegalnego”.
Miasto jest tu równie ważne jak zagadka i opisane z konsekwentnym humorem: sufit tak żółty, „że nawet kanarek z depresją uznałby go za przesadę”, krzesło skrzypiące „niczym spowiedź winnego mebla”, kiosk sprzedający gazety, gumę do żucia „i złamane marzenia w promocji”, neon kina migoczący, „jakby rozważał samobójstwo”. Ramirez sprawdza cyrk („Żadnych szczurów w meloniku. Za to znaleźliśmy dwóch klaunów w depresji i jednego lwa na diecie”) i knajpę Pod Kłakiem, gdzie trafia na szczura w berecie, twierdzącego, że melonik to przeżytek.
Przełom przynosi monitoring kina – nagranie, które zaczyna działać dopiero, gdy odklei się od odtwarzacza popcorn. Na zatrzymanym kadrze detektyw dostrzega grawer: ogon układający się w kształt litery „S”, czyli znak Gangu Srebrnych Ogonów. „Myślałem, że oni dawno zniknęli!” – panikuje Ramirez, na co królik odpowiada: „W tym mieście nikt nie znika naprawdę, Ramirez. Niektórzy tylko zmieniają melonik na beret”. Rozmowa ze szczurem w meloniku w rudery pod szyldem „Skup Ryb i Marzeń Sennych” ujawnia wymianę paczki w kinie, obserwujący ich wielki cień i najważniejszy szczegół: znaleziony szalik to nie szalik, a fragment uniformu ochrony portu, którą nosi tylko jeden gatunek – foki. Ciąg dalszy w następnym numerze.
- planszoopowiadanie kryminał noir
- opowiadanie w magazynie
- detektyw królik
- Bartek Smaś
- proza planszówkowa