Planeta Mepli 4/2025, strona 51
Mass Effect: Gra planszowa — recenzja Portal Games
Ratowanie galaktyki przed obcymi
„Kosmiczna przygoda w małym pudełku" – tak Paweł Podgórski podpisuje recenzję planszowego Mass Effecta od Portal Games, gry dla 1–4 osób od 14 lat na 45–60 minut, którą podpisali Eric M. Lang, Calvin Wong Tze Loon, a zilustrował David Benzal. Tekst zaczyna się od wyznania fana: „W 2007 roku BioWare stworzyło nie tylko kosmiczne uniwersum pełne polityki, konfliktów i emocji, lecz także przestrzeń, w której gracz mógł poczuć się prawdziwym uczestnikiem wydarzeń". Bohaterowie serii „stali się towarzyszami, sojusznikami, przyjaciółmi" – z takim bagażem autor siada do adaptacji.
Zawartość pudełka jest zaskakująco zwięzła. Plansza ma formę książki i zmienia się w zależności od rozgrywanego scenariusza, figurek jest kilka – Shepard w wersji męskiej i żeńskiej oraz towarzysze: Liara, Tali'Zorah, Wrex i Garrus – a przeciwników reprezentują żetony różnego rodzaju. Do tego trochę kart i praktyczne arkusze z markerami suchościeralnymi. Efekt: „pudełko jest niewielkie, a cena końcowa – niewygórowana", i to właśnie stosunek ceny do zawartości wraca w tekście jako jeden z mocniejszych argumentów za zakupem.
Największą siłą gry jest klimat: ilustracje, figurki i sama plansza sprawiają, że gracze „szybko poczują się częścią drużyny Normandii". Kampania nie jest szczególnie długa, ale kolejne misje łączą się w spójną opowieść, wydarzenia wpływają na dalszy przebieg rozgrywki i „każda partia ma swoją dramaturgię". Drugim atutem są zasady – proste, intuicyjne, oparte na kościach i wyborze akcji, przystępne nawet dla osób, które na co dzień nie grają w planszówki, a przy tym nie odbierające grze taktycznej głębi. Osobno wyróżniony zostaje tryb solo: „Mass Effect został zaprojektowany tak, by sprawiał satysfakcję także w pojedynkę, co nie jest powszechne w przypadku wielu gier kooperacyjnych".
Zarzuty są jednak konkretne. Najcięższym jest ograniczona skala opowieści – kampania „opiera się na jednej historii i po kilku partiach może wydawać się powtarzalna", a grę „dosyć łatwo ograć od deski do deski". Brakuje wielowątkowości, która oddałaby bogactwo uniwersum, a planszówka nie wymaga moralnych wyborów na miarę komputerowego pierwowzoru: „decyzje podejmowane przy stole są raczej taktyczne niż emocjonalne". Zastrzeżenia budzi też instrukcja, która „nie należy do najlepiej zorganizowanych". Ostateczna ocena pozostaje jednak życzliwa – gra broni się prostotą, dynamiką i klimatem – z jednym wyraźnym postulatem: „Mam nadzieję, że kiedyś doczekam się obszerniejszego tytułu z serii Mass Effect".
- Mass Effect gra planszowa recenzja
- Portal Games
- Eric M. Lang
- gra kooperacyjna sci-fi
- adaptacja gry komputerowej