Planeta Mepli 3/2025, strona 24
Pierwsza osada — recenzja karcianki Naszej Księgarni
16 kart do zwycięstwa
„Nareszcie dotarliście na ląd. Pełni wątpliwości, zmęczeni i głodni patrzycie na niezamieszkaną wyspę”. Pierwsza osada wydana przez Naszą Księgarnię, autorstwa E. de Haana, to lekka i szybka karcianka dla 2–4 graczy od 8 lat na jakieś 45 minut, w której zagospodarowujecie dziką wyspę – zasiewając pola, budując chaty, stawiając młyny i wieże obronne. Cała wyspa mieści się w szesnastu kartach.
Tura jest dwuruchowa i bardzo ciasna: zagrywacie jedną z kart trzymanych w ręku, dokładając ją do swojej wyspy, i dobieracie jedną z odkrytych kart ze stołu, którą też kładziecie przed sobą. Obowiązują dwie zasady – siatka musi ostatecznie utworzyć kwadrat 4x4, a każda nowa karta musi sąsiadować bokiem przynajmniej z jedną już wyłożoną. To, gdzie karta wyląduje i z czym będzie sąsiadować, decyduje o punktach na koniec. Po turze uzupełniacie puste miejsce na stole, dokładacie kartę, która została w ręce, i dobieracie dwie nowe. Gra kończy się po ósmej rundzie. Do sumowania służy załączony notes, a jeśli arkusze się skończą, na stronie wydawnictwa czeka kalkulator. Do tego dochodzą karty kupców – pobierane, gdy na wyspie pojawi się Targ – które dają dodatkowe punkty za spełnienie wskazanych warunków, i o których „czasami zapominamy, jeśli skupiamy się na tym, co mamy przed sobą”.
Wykonanie zbiera dobre oceny. Grafiki są kolorowe i klimatyczne, stylem przypominające serię Osadnicy – „pewnie dlatego, że ilustracje wykonał ten sam ilustrator”. Karty są nieco grubsze niż w innych grach, więc wytrzymają wiele rozgrywek, a plastikowa wypraska ma dodatkowe miejsce na ołówek: „niby prosta rzecz, ale dzięki niej nic nie lata w pudełku”. Minus jest jeden i konkretny – zielone lub niebieskie tło kart bywa mylące, przydałaby się większa różnorodność kolorystyczna.
Główne zastrzeżenie dotyczy jednak losowości. Negatywnej interakcji tu nie ma, ale możliwości zmieniają się co turę wraz z kartami na stole, a „czasami dobre karty musicie odrzucić, bo akurat w tym momencie nie możecie ich wyłożyć” – więc budowanie długoterminowej strategii niekoniecznie musi się udać. Werdykt: gra sprawdzi się i z dziećmi, i z doświadczonymi graczami, kompaktowe rozmiary czynią z niej idealny tytuł na wyjazd, „gdyby tylko ta niewiadoma ze stosu kart nie burzyła całego planu…”. Pierwszą osadę budował Marcin Adamczyk.
- Pierwsza osada recenzja
- Nasza Księgarnia gra
- E. de Haan
- karcianka dla 2-4 graczy
- gra na 45 minut