Planeta Mepli 8/2026, strona 36
Tydzień jaskiniowca — recenzja gry flip and write Muduko
Zostań mistrzem kamiennego zen!
Tydzień jaskiniowca, wydany nakładem Muduko, to przedstawiciel wciąż zyskującego na popularności gatunku flip and write. Gra dla 1 osoby i więcej, na około 20 minut, od 8 lat, zaprasza do epoki kamienia łupanego – „pieszczotliwie określanej w instrukcji mianem CEOlitu”. Zadanie jest z pozoru karkołomne: utrzymać prehistoryczny work-life balance, czyli równowagę między wyczerpującą pracą, niezbędną nauką a zasłużonym wypoczynkiem. Zasady są na tyle intuicyjne, że do stołu z powodzeniem mogą usiąść zupełni nowicjusze.
Klimat budują przede wszystkim nazwy aktywności. Do kalendarza wpisuje się takie zajęcia jak „po prostu wyglądajmy na zajętych”, „kujon alfa” czy „osiągnięcie kamiennego zen”, a komiczne zderzenie prehistorycznych realiów z korporacyjnym dbaniem o wellbeing robi swoje: „gdy jeden gracz spędza poniedziałkowy poranek na zbieraniu rosy, a drugi zapycha grafik ucieczką przed rekinami”, przy stole same rodzą się salwy śmiechu. Arkusz z notesu to plansza z siedmiu kolumn (dni tygodnia) i pięciu wierszy (poranek, dwa pola południowe, wieczór i noc).
Przygotowanie jest błyskawiczne: losuje się trzy cele standardowe i jeden weekendowy, a z puli aktywności dobiera 24 karty dzielone na trzy stosy po osiem. Gra trwa osiem rund; na początku każdej odkrywa się górną kartę z każdego stosu, a gracze wpisują sobie dokładnie dwie aktywności. Jeśli nic nie pasuje, ratunkiem jest karta uniwersalna – ale za cenę punktu stresu. Żongluje się trzema symbolami: pracą, nauką i rozrywką. Cztery skreślone włócznie dają monetę, którą opłaca się najsilniejsze akcje; czaszki stresu, zbierane za zarywanie nocy, uszczuplają wynik, podobnie jak każde puste pole w kalendarzu (poza nocą – „bo co do zasady w nocy się śpi”). Największy zastrzyk punktów daje balans: trzy różne symbole w jednym dniu.
Wrażenia są dobre, choć recenzent wprost wskazuje dwie rzeczy, które mogą przeszkadzać: brak bezpośredniej interakcji – każdy optymalizuje własny arkusz – i dużą losowość, bo w partii używa się tylko 24 z 68 kart aktywności, więc czasem uniknięcie pustych pól jest niemożliwe „pomimo najlepszych chęci i świetnego planowania”. W wykonaniu chwalone jest niewielkie pudełko do plecaka i pełne wyposażenie z ołówkami, choć zabrakło gumki. Brak interakcji ma jednak zaletę: tryb solo działa świetnie, a bicie własnych rekordów prowadzi od „Amatora Medytacji” (40 punktów) przez „Entuzjastę Równowagi” (50) i „Praktyka Harmonii” (60) aż po „Mistrza Kamiennego Zen” (70). Relację z życia w CEOlicie zdał Adam Ponikiewski.
- Tydzień jaskiniowca recenzja
- Muduko
- flip and write
- gra na 20 minut
- gra do plecaka
- tryb solo