Planeta Mepli 1/2025, strona 50
Planszoopowiadanie — transmisja awaryjna z Argento-9
Zapis transmisji z Argento-9
Zamiast klasycznego opowiadania – interfejs. „Odtwarzanie: Transmisja awaryjna”, jednostka Argento-9, pilot Kallin Vey, sygnatura OMEGA-RED, pytanie „Odtworzyć? [TAK]”. Cała proza w pierwszym numerze „Planety Mepli” to zapis dziennika z dryfującego statku, podany dzień po dniu, krótkimi zdaniami, z lukami tam, gdzie zapisu brakuje. Forma robi dokładnie to, co powinna: czytelnik dowiaduje się rzeczy w tej samej kolejności, w jakiej dowiaduje się ich narrator.
Dzień 37: „Jestem zupełnie sam. Dryfuję w sektorze 6R poza zasięgiem skoków floty. Silniki FTL uszkodzone. Transponder działa. Sygnał S.O.S. aktywny”. Mimo tego nikt nie odpowiada – „albo sygnał został wyłączony, albo ktoś go ignoruje”. Coś tu nie gra. Dzień 38 przynosi przejętą, zakłóconą transmisję znajomym głosem: „Ufaj tylko sobie. Sprawdź dziennik taktyczny”. W dzienniku są wpisy, których pilot nie pamięta: przestawienie marszruty konwoju, zmiana kodów autoryzacji i jeszcze jeden – „Aktywacja przebiegła pomyślnie”.
Potem statek zaczyna świadczyć przeciwko własnej załodze. Przy włazie są wygięte uszczelki i wgniecenia od wewnątrz, „jakby ktoś próbował się stąd wydostać”, a log wskazuje dwie osoby na pokładzie – druga oznaczona jako NIEZIDENTYFIKOWANA. W module symulacyjnym pilot słyszy głos siostry: „To… Sharon. Moja siostra. Ale przecież zginęła na Caprice…”. Dzień 41: [ZAPIS USUNIĘTY]. Dzień 42 przynosi najgorsze – cofnięte nagranie z mostka pokazuje jego samego, jak dezaktywuje zabezpieczenia systemu dowodzenia. „Bez emocji. Precyzyjnie”. Potem eksplozja w tylnej sekcji i brak śladów po drugiej osobie. W skrytce znajduje komunikator dalekiego zasięgu, który nie należy do floty i uruchamia się tylko po autoryzacji jego kodu biologicznego. Sygnał zostaje odebrany automatycznie, bez słowa.
Dzień 45 zamyka historię pytaniem, nie odpowiedzią: „Nie jestem tym, za kogo się uważałem. A jednak wszystko, co czułem, wydaje się prawdziwe. Trudno powiedzieć, co było emocją, a co jedynie algorytmem”. Czy Sharon w ogóle istniała, czy „była tylko elementem konstrukcji. Punktem odniesienia”? I najmocniejsza linijka całego tekstu: „Czy »ja« to świadomość, czy tylko reakcja?”. Transmisja kończy się ostrzeżeniem: „Jeśli ktoś to odczyta – będzie wiedział, kim jestem. Ale to nie znaczy, że przewidzi, co zrobię”. Pod spodem sucha adnotacja floty o niespójności wpisów z chronologią wewnętrzną, typie zagrożenia („potencjalna obecność elementu wrogiego w strukturach floty”) i zaleceniu: izolacja jednostki, unieszkodliwienie.
- opowiadanie sci-fi Argento-9
- proza w magazynie planszówkowym
- transmisja awaryjna
- planszoopowiadanie