Planeta Mepli 10/2026, strona 46
Orbita — recenzja gry dwuosobowej Red Square Games
Czy przewidzisz ruch planet?
„Byłam zaskoczona, gdy otworzyłam paczkę i znalazłam w niej pudełeczko wielkości mojej dłoni” – tak zaczyna się recenzja Orbity, najnowszej gry Red Square Games. W środku mieści się składana planszetka ruchu planet, cztery drewniane znaczniki, instrukcja i 28 kart. I nic poza tym. Pytanie, jak z tak niewielu elementów zbudować pełnoprawną rozgrywkę dla dwóch osób, jest tematem całego tekstu.
Każdy gracz dostaje 14 kart – i tu pada najważniejsze ostrzeżenie: nie wolno ich układać na ręce według kolorów. Zostają w kolejności, w jakiej zostały rozdane, bo rozgrywka polega na zagrywaniu od jednej do trzech sąsiadujących kart w tym samym kolorze i przesuwaniu znacznika odpowiadającej im planety o tyle pól, ile kart wyłożyliśmy. Napotkane po drodze planety mijamy, nie licząc ich pól. W turze trzeba zagrać kolor inny niż przeciwnik, a na koniec rundy karty zgarnia ten, czyja planeta wylądowała wyżej.
Haczyk tkwi w numeracji pól, która rośnie do siedmiu, a potem zaczyna maleć – „jest to element, który sprawia, że zagranie dużej liczby kart nie zawsze ma sens”. Ponieważ karty nie zmieniają miejsca na ręce, pozbycie się kilku bywa inwestycją w grupę koloru, która wygra później. Deklarowane piętnaście minut recenzentka uznaje za absolutne maksimum; jej najszybsza partia trwała nieco ponad pięć minut.
Podsumowanie jest jednoznaczne: „prawdziwa perełka wśród gier dla dwóch graczy”, którą można zabrać wszędzie i wytłumaczyć osobie zupełnie nowej w hobby. Pomagają w tym oniryczne grafiki, które „nie krzyczą barwami, ale relaksują”. Do grona astronomów dołączyła Monika Stachniuk.
- Orbita recenzja
- Red Square Games
- gra dwuosobowa
- gra na 15 minut
- gra do kieszeni