Planeta Mepli 10/2026, strona 30
Noc w zoo — recenzja gry rodzinnej Albi Polska
Jak sprowadzić uciekinierów do domu
Po zamknięciu zoo wszystko powinno wrócić do normy, ale gdy zapada zmrok, część mieszkańców uznaje, że „ogrodzenie to raczej sugestia niż prawdziwa przeszkoda”. W Nocy w zoo wydanej przez Albi Polska zadaniem graczy jest ułożenie z kafelków takich ścieżek, żeby sprowadzić uciekinierów z powrotem – tyle że każdy zwierzak porusza się inaczej, więc trasa idealna dla jednego gatunku bywa dla innego bezużyteczna.
Rozgrywka dzieli się na trzy etapy po pięć rund. W swojej turze bierzecie kafelek z rynku i dokładacie go do planszetki, budując drogę – albo magazynujecie go na później, albo odrzucacie, żeby uruchomić ruch zwierzęcia. To właśnie ten wybór jest sednem gry, bo „każda płytka może jednocześnie budować trasę i służyć do przesunięcia konkretnego gatunku”. Pingwin ślizga się przez kolejne kafelki, leniwiec zasypia po każdym ruchu i wymaga dwóch akcji, ale za dotarcie do bramy daje aż 15 punktów, a wąż musi się wysilić, żeby zmienić kierunek.
Recenzent nie ukrywa, że nie wszystkie gatunki wypadają równie dobrze. Krokodyl potrafi zjeść zwierzę na tym samym kafelku, ale „w moich partiach taka sytuacja się nie zdarzyła”. Losowość rynku bywa odczuwalna. Jest za to przyjemnie złośliwa interakcja: można podkraść sąsiadowi kafelek jedzenia, a figurki jednorożca pozwalają zablokować pole u gracza obok.
Wykonanie zbiera pochwały: drewniane kolorowe figurki, czytelna ikonografia, praktyczna wypraska i elementy pudełka świecące w ciemności, które „sprawiają, że Noc w zoo wyróżnia się na półce”. Nocne poszukiwania prowadził Marcin Adamczyk.
- Noc w zoo recenzja
- Albi Polska
- układanie ścieżek z kafelków
- gra dla 1-4 graczy
- gra na 30 minut